Potwory i Piraci - Ciąg Dalszy
poniedziałek, 23 grudnia 2019
Życzenia
Z okazji świąt Bożego Narodzenia życzę moim czytelnikom dużo zdrowia, szczęścia i pomyślności oraz szczęśliwego nowego roku.
poniedziałek, 24 grudnia 2018
Życzenia
Z okazji świąt Bożego Narodzenia życzę moim czytelnikom dużo zdrowia, szczęścia i pomyślności oraz szczęśliwego nowego roku.
czwartek, 21 czerwca 2018
S2 - 3. Zaskoczenie
Dwa dni później przypłynęła delegacja z wyspy Bula Bula. Najważniejszymi osobistościami były królowa Lula i jej córka - Buba. Całą delegację miał przyjąć Rafał. Eliza tak z nim porozmawiała, że zredukowała do zera możliwość spotkania Filipa z Lulą.
Społeczność wyspy Delfina zgromadziła się w porcie, by obserwować przybycie Bula Bula. Po zacumowaniu z głównego statku wysiadły Lula i Buba. Filip na widok królowej skulił się i schował za Pablem.
- Witamy na wyspie Delfina, wasza wysokość. - Rafał elegancko się ukłonił w pas, a Ewelina dygnęła.
- Muszę przyznać, że tutaj jest bardzo ładnie.
Lula postanowiła porozmawiać z Rafałem i Eweliną, natomiast Bubę nie interesowały "dyplomatyczne pogaduszki". Nie miała ochoty tutaj przybywać i praktycznie przez całą drogę się buntowała. Jednak nikt nie zwracał uwagi na jej zachowanie i stwierdziła, że bunt nie ma sensu. Uznała, że spacer wzdłuż portu dobrze jej zrobi.
Buba przechodziła obok kolejnych statków i była coraz bardziej znudzona. Mogłoby się coś zdarzyć. - pomyślała.
W tym samym momencie na deptaku pod wpływem wiatru przewróciła się beczka. Potoczyła się w stronę Buby. Dziewczyna się przestraszyła. Na szczęście w pobliżu stał Michał i od razu podbiegł do niej. Zatrzymał beczkę i popatrzył się uważnie na księżniczkę.
- Dziękuję. - odpowiedziała.
- Wszystko w porządku? - spytał się Michał.
- Jak najbardziej. Jestem Buba.
- Michał Tryton. Do usług. - ukłonił się w pas.
Stali tak jeszcze przez chwilę. Buba postanowiła wrócić do matki. Lula zauważyła nieobecność córki i zaczęła się niecierpliwić.
- Gdzie byłaś? - spytała się, gdy Buba wróciła.
- Obejrzałam wyspę. Mamo, pamiętasz jak mówiłaś, że powinnam znaleźć sobie męża? Mam właśnie idealnego partnera. To Michał Tryton.
Takiej ciszy nie pamiętali nawet najstarsze wilki morskie. Wszyscy wstrzymali oddech.
- O cholera. - szepnął Rafał do Eweliny.
- Nie ma problemu. - Lula chyba zapomniała o incydencie z Filipem.
- Ale ja … - Michał próbował protestować.
- Księżniczce chyba nie odmówisz? - Buba popatrzyła się na niego zalotnie.
- Ja mam dziewczynę. Zaraz ją zawołam.
Blefował, jak zwykle. Teraz jedyną szansą było przekonanie jakieś dziewczyny do udawania jego partnerki. Pomyślał tylko o jednej osobie. Wypatrywał ją wzrokiem. Dziewczyna stała na samym końcu całego tłumu. Rozmawiała z ze swoją najlepszą przyjaciółką - Klarą.
- Karina, mogę cię prosić o pomoc?
Czerwonowłosa popatrzyła się na chłopaka ze wstrętem. Widocznie Michał przerwał im "ważną" rozmowę.
- Nie. Bo nie. - Karina obejrzała swoje paznokcie.
- Ja cię błagam. - powiedział Michał - Zrobię dla ciebie wszystko.
- Oszustwo jest cechą charakterystyczną dla piratów.
- I kto to mówi? Przecież sama jesteś piratem.
- Nie rozumiesz, że Karina nie chce z tobą rozmawiać? - wtrąciła się Klara - Spadaj stąd. Swoją drogą to ci zazdroszczę. Sama chciałbym mieć taką szansę jak małżeństwo z osobą z wyższych sfer. Akurat tobie to musiało się przydarzyć, tumanie.
- Tu jesteś. - Buba stanęła za Michałem. Chłopak podskoczył jak oparzony - Nie próbuj mi wmawiać, że jesteś w związku. Moja mama jest przeszczęśliwa, że w końcu kogoś znalazłam. Do zobaczenia jutro. - posłała mu całusa. Michał chciał zapaść się pod ziemię, a Filip prawie zasłabł.
Społeczność wyspy Delfina zgromadziła się w porcie, by obserwować przybycie Bula Bula. Po zacumowaniu z głównego statku wysiadły Lula i Buba. Filip na widok królowej skulił się i schował za Pablem.
- Witamy na wyspie Delfina, wasza wysokość. - Rafał elegancko się ukłonił w pas, a Ewelina dygnęła.
- Muszę przyznać, że tutaj jest bardzo ładnie.
Lula postanowiła porozmawiać z Rafałem i Eweliną, natomiast Bubę nie interesowały "dyplomatyczne pogaduszki". Nie miała ochoty tutaj przybywać i praktycznie przez całą drogę się buntowała. Jednak nikt nie zwracał uwagi na jej zachowanie i stwierdziła, że bunt nie ma sensu. Uznała, że spacer wzdłuż portu dobrze jej zrobi.
Buba przechodziła obok kolejnych statków i była coraz bardziej znudzona. Mogłoby się coś zdarzyć. - pomyślała.
W tym samym momencie na deptaku pod wpływem wiatru przewróciła się beczka. Potoczyła się w stronę Buby. Dziewczyna się przestraszyła. Na szczęście w pobliżu stał Michał i od razu podbiegł do niej. Zatrzymał beczkę i popatrzył się uważnie na księżniczkę.
- Dziękuję. - odpowiedziała.
- Wszystko w porządku? - spytał się Michał.
- Jak najbardziej. Jestem Buba.
- Michał Tryton. Do usług. - ukłonił się w pas.
Stali tak jeszcze przez chwilę. Buba postanowiła wrócić do matki. Lula zauważyła nieobecność córki i zaczęła się niecierpliwić.
- Gdzie byłaś? - spytała się, gdy Buba wróciła.
- Obejrzałam wyspę. Mamo, pamiętasz jak mówiłaś, że powinnam znaleźć sobie męża? Mam właśnie idealnego partnera. To Michał Tryton.
Takiej ciszy nie pamiętali nawet najstarsze wilki morskie. Wszyscy wstrzymali oddech.
- O cholera. - szepnął Rafał do Eweliny.
- Nie ma problemu. - Lula chyba zapomniała o incydencie z Filipem.
- Ale ja … - Michał próbował protestować.
- Księżniczce chyba nie odmówisz? - Buba popatrzyła się na niego zalotnie.
- Ja mam dziewczynę. Zaraz ją zawołam.
Blefował, jak zwykle. Teraz jedyną szansą było przekonanie jakieś dziewczyny do udawania jego partnerki. Pomyślał tylko o jednej osobie. Wypatrywał ją wzrokiem. Dziewczyna stała na samym końcu całego tłumu. Rozmawiała z ze swoją najlepszą przyjaciółką - Klarą.
- Karina, mogę cię prosić o pomoc?
Czerwonowłosa popatrzyła się na chłopaka ze wstrętem. Widocznie Michał przerwał im "ważną" rozmowę.
- Nie. Bo nie. - Karina obejrzała swoje paznokcie.
- Ja cię błagam. - powiedział Michał - Zrobię dla ciebie wszystko.
- Oszustwo jest cechą charakterystyczną dla piratów.
- I kto to mówi? Przecież sama jesteś piratem.
- Nie rozumiesz, że Karina nie chce z tobą rozmawiać? - wtrąciła się Klara - Spadaj stąd. Swoją drogą to ci zazdroszczę. Sama chciałbym mieć taką szansę jak małżeństwo z osobą z wyższych sfer. Akurat tobie to musiało się przydarzyć, tumanie.
- Tu jesteś. - Buba stanęła za Michałem. Chłopak podskoczył jak oparzony - Nie próbuj mi wmawiać, że jesteś w związku. Moja mama jest przeszczęśliwa, że w końcu kogoś znalazłam. Do zobaczenia jutro. - posłała mu całusa. Michał chciał zapaść się pod ziemię, a Filip prawie zasłabł.
wtorek, 22 maja 2018
S2 - 2. Niepewność
Michał z Krystianem siedzieli w porcie i łowili ryby. Wędkarstwo pozwalało im się zrelaksować i nie myśleć o problemach. Coraz częściej oddawali się tej czynności odkąd ich ojciec robił złośliwe uwagi na temat ich pirackiej przyszłości. Podobało im się łowienie ryb chociaż z powodu bardzo prymitywnego sprzętu efekty tego sportu były przeróżne.
Chłopcy w siedzieli wpatrzeni w spławik i cierpliwe czekali aż łaskawie jakakolwiek ryba zechce się "złowić".
- Jesteś podekscytowany przybyciem gości? - spytał się nagle Krystian.
- Chyba nienormalny jesteś. Czym się ekscytować? - Michał wzruszył ramionami. Nie był tym w ogóle zainteresowany.
- No wiesz, w końcu ktoś inny niż piraci zainteresowali się naszą wyspą.
- Jedyną zaletą będzie większa ilość broni. Nic więcej.
- W sumie racja. - odparł młodszy z braci.
- Klara chyba znowu będzie miała okazję do podrywu. - Michał zauważył zdziwiony wzrok brata - Jeśli królowa ma syna to wiesz co się może wydarzyć. Nasza kuzynka czasami nie myśli.
- Myślisz, że szuka księcia?
- A kto ją tam wie? Nie chce być piratem i może czepiać się wszystkiego.
- Snoby się z takimi nie zadają. Ona jest taka francowata, że spokojnie mogłaby się z piraniami zaprzyjaźnić i wszystkich rozszarpać.
Zapanowała chwila ciszy po której bracia roześmiali się. Jedno można było powiedzieć - Krystian miał bardzo drwiące zdanie na temat Klary.
- No, raczej. - Michał pokiwał twierdząco głową. W tej samej chwili spławik zanurzył się pod wodę - Uwaga, ryby biorą.
Tymczasem Filip nie mógł znaleźć sobie miejsca. Ciągle myślał o rychłym spotkaniu z Lulą. Z tego wszystkiego rozbolała go głowa. W ogóle wolał o tym wszystkim zapomnieć i najlepiej się stąd wynieść na czas tej "wizytacji". Natomiast Eliza miała dość lamentowania Filipa i powiedziała sobie, że doprowadzi go do porządku.
- Filip uspokój się w końcu. Wszyscy o tym zapomnieli, tylko ty musisz ciągle to rozdrapywać. - Eliza podała mu filiżankę z kawą.
- Nie rozumiesz. - odparł Filip biorąc łyk napoju.
- Możliwe. Właściwie to o które spotkanie z Lubą ci chodzi? To kiedy prawie zostałeś księciem* czy kiedy Tytus cię wrobił w kradzież**
- Oba. - powiedział bardzo trzęsącym głosem.
- Zaraz ci chyba przywalę. Zachowujesz się jak szczeniak z pierwszej klasy Akademii, a nie jak pirat z prawie dwudziestoletnim doświadczeniem.
- To przez te nerwy. - Mogę ci obiecać, że z Lubą nie będziesz miał do czynienia.
- Jesteś pewna?
- Już tak pogadam z naszym wodzem, że będziesz miał stuprocentową pewność.
Obyś miała rację - pomyślał Filip powoli popijając kawę.
----------------------------
*- trzynasty odcinek " Potwory i piraci"
**- blog "Piraci- wyprawa po skarby" sezon czwarty
Chłopcy w siedzieli wpatrzeni w spławik i cierpliwe czekali aż łaskawie jakakolwiek ryba zechce się "złowić".
- Jesteś podekscytowany przybyciem gości? - spytał się nagle Krystian.
- Chyba nienormalny jesteś. Czym się ekscytować? - Michał wzruszył ramionami. Nie był tym w ogóle zainteresowany.
- No wiesz, w końcu ktoś inny niż piraci zainteresowali się naszą wyspą.
- Jedyną zaletą będzie większa ilość broni. Nic więcej.
- W sumie racja. - odparł młodszy z braci.
- Klara chyba znowu będzie miała okazję do podrywu. - Michał zauważył zdziwiony wzrok brata - Jeśli królowa ma syna to wiesz co się może wydarzyć. Nasza kuzynka czasami nie myśli.
- Myślisz, że szuka księcia?
- A kto ją tam wie? Nie chce być piratem i może czepiać się wszystkiego.
- Snoby się z takimi nie zadają. Ona jest taka francowata, że spokojnie mogłaby się z piraniami zaprzyjaźnić i wszystkich rozszarpać.
Zapanowała chwila ciszy po której bracia roześmiali się. Jedno można było powiedzieć - Krystian miał bardzo drwiące zdanie na temat Klary.
- No, raczej. - Michał pokiwał twierdząco głową. W tej samej chwili spławik zanurzył się pod wodę - Uwaga, ryby biorą.
Tymczasem Filip nie mógł znaleźć sobie miejsca. Ciągle myślał o rychłym spotkaniu z Lulą. Z tego wszystkiego rozbolała go głowa. W ogóle wolał o tym wszystkim zapomnieć i najlepiej się stąd wynieść na czas tej "wizytacji". Natomiast Eliza miała dość lamentowania Filipa i powiedziała sobie, że doprowadzi go do porządku.
- Filip uspokój się w końcu. Wszyscy o tym zapomnieli, tylko ty musisz ciągle to rozdrapywać. - Eliza podała mu filiżankę z kawą.
- Nie rozumiesz. - odparł Filip biorąc łyk napoju.
- Możliwe. Właściwie to o które spotkanie z Lubą ci chodzi? To kiedy prawie zostałeś księciem* czy kiedy Tytus cię wrobił w kradzież**
- Oba. - powiedział bardzo trzęsącym głosem.
- Zaraz ci chyba przywalę. Zachowujesz się jak szczeniak z pierwszej klasy Akademii, a nie jak pirat z prawie dwudziestoletnim doświadczeniem.
- To przez te nerwy. - Mogę ci obiecać, że z Lubą nie będziesz miał do czynienia.
- Jesteś pewna?
- Już tak pogadam z naszym wodzem, że będziesz miał stuprocentową pewność.
Obyś miała rację - pomyślał Filip powoli popijając kawę.
----------------------------
*- trzynasty odcinek " Potwory i piraci"
**- blog "Piraci- wyprawa po skarby" sezon czwarty
sobota, 14 kwietnia 2018
Ogłoszenie
Chciałam zawiadomić wszystkich czytelników, że zawieszam bloga z powodu zbliżającej się matury. Przewidywany termin następnego wpisu: 22 maja.
Pozdrawiam.
Pozdrawiam.
środa, 24 stycznia 2018
S2 - 1.
Tydzień po ostatnich wydarzeniach
Wszystko wróciło do normy po najeździe i życie toczyło się jak wcześniej.
Klara Morgan leżała na kanapie w salonie. Jej bracia, Marcin i Dominik, siedzieli na sofie na przeciwko dziewczyny i wczytywali się w podręczniki szkolne. Dla Klary wydawało się to dziwne, mieli przecież jeszcze półtora miesiąca wakacji.
- Wam się chyba daty pomyliły. - odparła znudzona i zdziwiona dziewczyna - Czemu wy się uczycie podczas wolnego?
- Tata ma nas zabrać na wyprawę. - powiedział Marcin nie odrywając wzroku znad książki - Chcemy się lepiej do tego przygotować.
- Mnie nigdy nie brali na wyprawy. Wy niby jesteście lepsi ode mnie?
- Na to wygląda. - Marcin dumnie się uśmiechnął.
- Taa, Dominik zapewne by nawet miecza w ręce nie utrzymał.
- A ty musisz tu przebywać? - powiedział trochę zirytowany Dominik. Miał dość przebywania z siostrą w jednym pomieszczeniu.
- No, mam was pilnować, żebyście niczego nie przeskrobali.
- Chyba ty. - odparli chłopcy niemal jednocześnie. - Faktycznie dzisiaj ma być narada. Może będzie jakaś fajowska wyprawa.
- Piraci. Co za prymitywny gatunek. - Klara westchnęła.
- Nie marudź, bo też jesteś piratem, prymitywie. - odparł dumnie Marcin, a dziewczyna popatrzyła się na niego z wyrzutem.
Tymczasem odbywała się narada. Jak zwykle uczestniczyli w niej wszyscy kapitanowie i I oficerowie statków.
- W związku z ostatnim wydarzeniem zaczęło nam brakować broni i amunicji. Lecz ja i mój zastępca, Leoncio, znaleźliśmy rozwiązanie. Pewne królestwo zobowiązało się nam pomóc militarnie. W zamian my będziemy ich bronić, gdy zostaną zaatakowani.
- Tak konkretniej, to kto nam pomoże?
- To królestwo to Bula Bula. - odparł Leoncio - Mają nas odwiedzić w tym tygodniu. Wtedy podpiszemy sojusz.
Na początku pojawiły się szepty niezadowolenia, później wszyscy zgodzili się z wodzem. Chwilę później nastąpiła cisza. Wszyscy popatrzyli się badawczo na Filipa Trytona, którego grymas twarzy przyprawiał innych o współczucie. Filip poczuł szturchnięcie w ramie. To była Eliza.
- Ogarnij się. Wszyscy się na ciebie gapią. - szepnęła Filipowi do ucha.
Filip od razu powrócił do normalności i wzrok kilkudziesięciu osób spoczęło na Rafale i Leonciu. Kapitanowie chcieli dowiedzieć się więcej o sojusznikach. Po naradzie Filip chciał jak najszybciej uciec do domu, lecz został zatrzymany przez siostrę.
- Wszystko w porządku? - spytała się ztroskana Ewelina - Zaczynam się o ciebie martwić.
- Wszystko dobrze, czasami tak się zachowuje. - Niezręczną sytuację uratowała Eliza - Musimy już iść, do zobaczenia. - Wzięła Filipa pod rękę i poszli w stronę domu - Wstydu się przez ciebie najadłam.
- Daj spokój, nie pamiętasz co się stało osiemnaście lat temu? A jeśli Lula tu przypłynie i mnie pozna?
- Nie przesadzaj. Zajmą się nimi Rafał z Ewelką. Bula Bula nawet na ciebie niepopatrzą.
- Tak sądzisz? Może się niepotrzebnie wygłupiłem. - Filip ciężko westchnął. Miał nadzieję, że nie będzie musiał widzieć się z Lulą.
Wszystko wróciło do normy po najeździe i życie toczyło się jak wcześniej.
Klara Morgan leżała na kanapie w salonie. Jej bracia, Marcin i Dominik, siedzieli na sofie na przeciwko dziewczyny i wczytywali się w podręczniki szkolne. Dla Klary wydawało się to dziwne, mieli przecież jeszcze półtora miesiąca wakacji.
- Wam się chyba daty pomyliły. - odparła znudzona i zdziwiona dziewczyna - Czemu wy się uczycie podczas wolnego?
- Tata ma nas zabrać na wyprawę. - powiedział Marcin nie odrywając wzroku znad książki - Chcemy się lepiej do tego przygotować.
- Mnie nigdy nie brali na wyprawy. Wy niby jesteście lepsi ode mnie?
- Na to wygląda. - Marcin dumnie się uśmiechnął.
- Taa, Dominik zapewne by nawet miecza w ręce nie utrzymał.
- A ty musisz tu przebywać? - powiedział trochę zirytowany Dominik. Miał dość przebywania z siostrą w jednym pomieszczeniu.
- No, mam was pilnować, żebyście niczego nie przeskrobali.
- Chyba ty. - odparli chłopcy niemal jednocześnie. - Faktycznie dzisiaj ma być narada. Może będzie jakaś fajowska wyprawa.
- Piraci. Co za prymitywny gatunek. - Klara westchnęła.
- Nie marudź, bo też jesteś piratem, prymitywie. - odparł dumnie Marcin, a dziewczyna popatrzyła się na niego z wyrzutem.
Tymczasem odbywała się narada. Jak zwykle uczestniczyli w niej wszyscy kapitanowie i I oficerowie statków.
- W związku z ostatnim wydarzeniem zaczęło nam brakować broni i amunicji. Lecz ja i mój zastępca, Leoncio, znaleźliśmy rozwiązanie. Pewne królestwo zobowiązało się nam pomóc militarnie. W zamian my będziemy ich bronić, gdy zostaną zaatakowani.
- Tak konkretniej, to kto nam pomoże?
- To królestwo to Bula Bula. - odparł Leoncio - Mają nas odwiedzić w tym tygodniu. Wtedy podpiszemy sojusz.
Na początku pojawiły się szepty niezadowolenia, później wszyscy zgodzili się z wodzem. Chwilę później nastąpiła cisza. Wszyscy popatrzyli się badawczo na Filipa Trytona, którego grymas twarzy przyprawiał innych o współczucie. Filip poczuł szturchnięcie w ramie. To była Eliza.
- Ogarnij się. Wszyscy się na ciebie gapią. - szepnęła Filipowi do ucha.
Filip od razu powrócił do normalności i wzrok kilkudziesięciu osób spoczęło na Rafale i Leonciu. Kapitanowie chcieli dowiedzieć się więcej o sojusznikach. Po naradzie Filip chciał jak najszybciej uciec do domu, lecz został zatrzymany przez siostrę.
- Wszystko w porządku? - spytała się ztroskana Ewelina - Zaczynam się o ciebie martwić.
- Wszystko dobrze, czasami tak się zachowuje. - Niezręczną sytuację uratowała Eliza - Musimy już iść, do zobaczenia. - Wzięła Filipa pod rękę i poszli w stronę domu - Wstydu się przez ciebie najadłam.
- Daj spokój, nie pamiętasz co się stało osiemnaście lat temu? A jeśli Lula tu przypłynie i mnie pozna?
- Nie przesadzaj. Zajmą się nimi Rafał z Ewelką. Bula Bula nawet na ciebie niepopatrzą.
- Tak sądzisz? Może się niepotrzebnie wygłupiłem. - Filip ciężko westchnął. Miał nadzieję, że nie będzie musiał widzieć się z Lulą.
środa, 18 października 2017
6. Bitwa
Tego samego dnia, parę godzin później
Na wyspie panował spokój. Mimo, że nikt nie znał dnia i godziny ataku, wszyscy próbowali nie dać się ponieść panice. W pewnym momencie zastępca wodza, Cruz, zobaczył coś niepokojącego. Na horyzoncie było widać zarys wielu statków. To mogło oznaczać jedno : bitwa. Cruz zaczął się bać. Pobiegł koło ratusza i zadzwonił dzwonem na alarm.
Tymczasem na statku Marynarki Wojennej
- Piękny dzień, żeby coś podbić. - Wojciech Morgan patrzył się z zachwytem na horyzont,
- Komandorze, przed wypłynięciem dostałem wiadomość, że jeśli plan się uda, czeka pana awans. - powiedział jeden z oficerów.
- Doskonale. Płyniemy.
Na wyspie zapanował gwar. Mieszkańcy, którzy zdecydowali się walczyć, stawili się w porcie na czele z Rafałem. Obok niego pojawiła się też Klara.
- Ty walczysz!? - Ewelina się nieźle zdziwiła.
- Ojciec mi kazał. - odparła Klara - Jeśli będę walczyć to nie będzie wspominał tematu mojej decyzji.
- Na razie. - odpowiedział Rafał.
- Takim sposobem nie wygramy. - Ewelka popatrzyła się z troską na innych - Wszyscy muszą schować się w domach.
Po wcześniejszym zdziwieniu mieszkańcy pochowali się w domach. Chwilę później na wyspę przypłynęły dwa statki.
- Co jest? Czemu nie chcecie walczyć? - Komandor był zdziwiony tą sytuacją. To przytrafiło mu się pierwszy raz.
- Nie ma nikogo, komandorze. - odparł oficer.
- To co? Przeszukujemy wszystko.
Jeden z oficerów zaglądnął do pierwszego domu i padł na ziemię. Wściekła Eliza uderzyła go kawałkiem drewna.
- Wara od mojego domu - krzyczała. W tej samej chwili pojawiła się reszta mieszkańców.
---------
Na wyspie kotłowało od emocji. Nie wiadomo było, kto wygra. Szanse były wyrównane. Po jakimś czasie liczba pokonanych żołnierzy i mieszkańców była taka sama. Wojciech postanowił wziąć sprawy w swoje ręce.
- Proponuję ostateczne rozwiązanie - przywódca Marynarki Wojennej kontra wódź wyspy. Co wy na to?
- Czemu nie? Pokarz, co potrafisz. - odparł pewny siebie Rafał. Mężczyźni zaczęli walczyć.
- Cieszysz się, że wróciłem? - spytał się Wojciech.
- Nigdy w życiu. Pojawiasz się tak szybko jak zniknąłeś.
- Przynajmniej coś w życiu osiągnąłem.
- Jesteś niespełny rozumu.
- Jak ty się odzywasz do ojca!?
- Gdybyś był uczciwy, nie było by tej walki.
- Rafał, przebacz mi. - powiedział nagle Wojciech. Rafała na chwilę wcieło. - Źle zrobiłem, że zostawiłem cię i Anię. Przebacz mi. - Rafał zauważył błysk w oku ojca.
- To blef, ty blefujesz.
- Widzę, że nie jesteś taki głupi.
- Głupi? Co to, to nie. - Rafał jednym ruchem wytrącił miecz z dłoni przeciwnika. Wszystkie walczące osoby znieruchomiały - Nie zabiję cię, ale tradycji musi stać się zadość - Rafał zranił ojca w ramię. Ten jęknął z bólu. Chwilę później wstał.
- Wygraliście, ale wiedźcie, że na długo.
- Już się boimy. - odparł złośliwie Rafał.
Statki odpłynęły, a na wyspie zapanowała powszechna euforia. Nikt się nie spodziewał, że wygrają.
- Tato, ten człowiek, to mój dziadek? - do Rafała podeszła Klara.
- Tak, ale nie jest wart tego, żebyś go poznała. Widziałem, że dobrze szła ci walka. Masz talent.
- Przestań, tato. Znowu zaczynasz?
- Dzisiaj ci jeszcze odpuszczę. Chodź do reszty.
Tego wieczoru do później nocy mieszkańcy świętowali zwycięstwo.
Na wyspie panował spokój. Mimo, że nikt nie znał dnia i godziny ataku, wszyscy próbowali nie dać się ponieść panice. W pewnym momencie zastępca wodza, Cruz, zobaczył coś niepokojącego. Na horyzoncie było widać zarys wielu statków. To mogło oznaczać jedno : bitwa. Cruz zaczął się bać. Pobiegł koło ratusza i zadzwonił dzwonem na alarm.
Tymczasem na statku Marynarki Wojennej
- Piękny dzień, żeby coś podbić. - Wojciech Morgan patrzył się z zachwytem na horyzont,
- Komandorze, przed wypłynięciem dostałem wiadomość, że jeśli plan się uda, czeka pana awans. - powiedział jeden z oficerów.
- Doskonale. Płyniemy.
Na wyspie zapanował gwar. Mieszkańcy, którzy zdecydowali się walczyć, stawili się w porcie na czele z Rafałem. Obok niego pojawiła się też Klara.
- Ty walczysz!? - Ewelina się nieźle zdziwiła.
- Ojciec mi kazał. - odparła Klara - Jeśli będę walczyć to nie będzie wspominał tematu mojej decyzji.
- Na razie. - odpowiedział Rafał.
- Takim sposobem nie wygramy. - Ewelka popatrzyła się z troską na innych - Wszyscy muszą schować się w domach.
Po wcześniejszym zdziwieniu mieszkańcy pochowali się w domach. Chwilę później na wyspę przypłynęły dwa statki.
- Co jest? Czemu nie chcecie walczyć? - Komandor był zdziwiony tą sytuacją. To przytrafiło mu się pierwszy raz.
- Nie ma nikogo, komandorze. - odparł oficer.
- To co? Przeszukujemy wszystko.
Jeden z oficerów zaglądnął do pierwszego domu i padł na ziemię. Wściekła Eliza uderzyła go kawałkiem drewna.
- Wara od mojego domu - krzyczała. W tej samej chwili pojawiła się reszta mieszkańców.
---------
Na wyspie kotłowało od emocji. Nie wiadomo było, kto wygra. Szanse były wyrównane. Po jakimś czasie liczba pokonanych żołnierzy i mieszkańców była taka sama. Wojciech postanowił wziąć sprawy w swoje ręce.
- Proponuję ostateczne rozwiązanie - przywódca Marynarki Wojennej kontra wódź wyspy. Co wy na to?
- Czemu nie? Pokarz, co potrafisz. - odparł pewny siebie Rafał. Mężczyźni zaczęli walczyć.
- Cieszysz się, że wróciłem? - spytał się Wojciech.
- Nigdy w życiu. Pojawiasz się tak szybko jak zniknąłeś.
- Przynajmniej coś w życiu osiągnąłem.
- Jesteś niespełny rozumu.
- Jak ty się odzywasz do ojca!?
- Gdybyś był uczciwy, nie było by tej walki.
- Rafał, przebacz mi. - powiedział nagle Wojciech. Rafała na chwilę wcieło. - Źle zrobiłem, że zostawiłem cię i Anię. Przebacz mi. - Rafał zauważył błysk w oku ojca.
- To blef, ty blefujesz.
- Widzę, że nie jesteś taki głupi.
- Głupi? Co to, to nie. - Rafał jednym ruchem wytrącił miecz z dłoni przeciwnika. Wszystkie walczące osoby znieruchomiały - Nie zabiję cię, ale tradycji musi stać się zadość - Rafał zranił ojca w ramię. Ten jęknął z bólu. Chwilę później wstał.
- Wygraliście, ale wiedźcie, że na długo.
- Już się boimy. - odparł złośliwie Rafał.
Statki odpłynęły, a na wyspie zapanowała powszechna euforia. Nikt się nie spodziewał, że wygrają.
- Tato, ten człowiek, to mój dziadek? - do Rafała podeszła Klara.
- Tak, ale nie jest wart tego, żebyś go poznała. Widziałem, że dobrze szła ci walka. Masz talent.
- Przestań, tato. Znowu zaczynasz?
- Dzisiaj ci jeszcze odpuszczę. Chodź do reszty.
Tego wieczoru do później nocy mieszkańcy świętowali zwycięstwo.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)