Tydzień po ostatnich wydarzeniach
Wszystko wróciło do normy po najeździe i życie toczyło się jak wcześniej.
Klara Morgan leżała na kanapie w salonie. Jej bracia, Marcin i Dominik, siedzieli na sofie na przeciwko dziewczyny i wczytywali się w podręczniki szkolne. Dla Klary wydawało się to dziwne, mieli przecież jeszcze półtora miesiąca wakacji.
- Wam się chyba daty pomyliły. - odparła znudzona i zdziwiona dziewczyna - Czemu wy się uczycie podczas wolnego?
- Tata ma nas zabrać na wyprawę. - powiedział Marcin nie odrywając wzroku znad książki - Chcemy się lepiej do tego przygotować.
- Mnie nigdy nie brali na wyprawy. Wy niby jesteście lepsi ode mnie?
- Na to wygląda. - Marcin dumnie się uśmiechnął.
- Taa, Dominik zapewne by nawet miecza w ręce nie utrzymał.
- A ty musisz tu przebywać? - powiedział trochę zirytowany Dominik. Miał dość przebywania z siostrą w jednym pomieszczeniu.
- No, mam was pilnować, żebyście niczego nie przeskrobali.
- Chyba ty. - odparli chłopcy niemal jednocześnie. - Faktycznie dzisiaj ma być narada. Może będzie jakaś fajowska wyprawa.
- Piraci. Co za prymitywny gatunek. - Klara westchnęła.
- Nie marudź, bo też jesteś piratem, prymitywie. - odparł dumnie Marcin, a dziewczyna popatrzyła się na niego z wyrzutem.
Tymczasem odbywała się narada. Jak zwykle uczestniczyli w niej wszyscy kapitanowie i I oficerowie statków.
- W związku z ostatnim wydarzeniem zaczęło nam brakować broni i amunicji. Lecz ja i mój zastępca, Leoncio, znaleźliśmy rozwiązanie. Pewne królestwo zobowiązało się nam pomóc militarnie. W zamian my będziemy ich bronić, gdy zostaną zaatakowani.
- Tak konkretniej, to kto nam pomoże?
- To królestwo to Bula Bula. - odparł Leoncio - Mają nas odwiedzić w tym tygodniu. Wtedy podpiszemy sojusz.
Na początku pojawiły się szepty niezadowolenia, później wszyscy zgodzili się z wodzem. Chwilę później nastąpiła cisza. Wszyscy popatrzyli się badawczo na Filipa Trytona, którego grymas twarzy przyprawiał innych o współczucie. Filip poczuł szturchnięcie w ramie. To była Eliza.
- Ogarnij się. Wszyscy się na ciebie gapią. - szepnęła Filipowi do ucha.
Filip od razu powrócił do normalności i wzrok kilkudziesięciu osób spoczęło na Rafale i Leonciu. Kapitanowie chcieli dowiedzieć się więcej o sojusznikach. Po naradzie Filip chciał jak najszybciej uciec do domu, lecz został zatrzymany przez siostrę.
- Wszystko w porządku? - spytała się ztroskana Ewelina - Zaczynam się o ciebie martwić.
- Wszystko dobrze, czasami tak się zachowuje. - Niezręczną sytuację uratowała Eliza - Musimy już iść, do zobaczenia. - Wzięła Filipa pod rękę i poszli w stronę domu - Wstydu się przez ciebie najadłam.
- Daj spokój, nie pamiętasz co się stało osiemnaście lat temu? A jeśli Lula tu przypłynie i mnie pozna?
- Nie przesadzaj. Zajmą się nimi Rafał z Ewelką. Bula Bula nawet na ciebie niepopatrzą.
- Tak sądzisz? Może się niepotrzebnie wygłupiłem. - Filip ciężko westchnął. Miał nadzieję, że nie będzie musiał widzieć się z Lulą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz