Na wyspie zapanował prawdziwy gwar. Wszyscy szukali czegokolwiek, co mogłoby pomóc w bitwie. Pośród tego chaosu spokojnie chodziła Klara uważnie przyglądając się swoim paznokciom. Osoby, które obok przebiegały, krzyczały jak ona może się nie zajmować wyspą. Natomiast dziewczyna była obojętna wobec tej sytuacji. Nie interesowało jej nic, nawet, czy wyspa nie będzie we władaniu jakiegoś szaleńca.
Idąc do domu, Klara spotkała swoich braci jak pomagali w dostarczeniu broni. W pudłach, które nieśli znajdowało się mnóstwo pocisków do broni oraz kul armatnich. Można było wypatrzeć nawet pistolety. Chłopcy na widok siostry przystanęli.
- Czemu nie pomagasz? - spytał Dominik, który ledwo dźwigał ciężar.
- Bo nie zamierzam. - odparła Klara opierając ręce na biodrach - Przecież to niema sensu. Słyszałam, że oni mają sobie spokojnie chodzić po wyspie. Co za kretyn to wymyślił?
- Nasza matka. Ona w przeciwieństwie do ciebie pomaga. - powiedział Marcin - Jak się dowie, że jak zwykle się obijasz to będzie nieciekawie.
- Nie obchodzi mnie to. Zjeżdżać gamonie, muszę odpocząć. - Klara odepchnęła chłopców. Marcin prawie opuścił pudło.
- Snobka. - odparł chłopak. Dominik pokiwał głową na potwierdzenie.
Klara weszła do domu. Ledwo zamknęła drzwi, gdy znienacka pojawił się Rafał.
- Mieliśmy wcześniej porozmawiać. Zrobimy to teraz. Słuchaj dlaczego nie chcesz być piratem?
- Daj już spokój, tato. Zmęczona jestem. - Dziewczyna wygodnie położyła się na sofie.
- Niby czym? Przecież ty tylko siedzisz w tawernie albo tu i ciągle piłujesz paznokcie. Możesz przestać, gdy do ciebie mówię? - Rafał się zdenerwował nie na żarty. Zdziwiona Klara popatrzyła się na ojca.
- Bo co?
- Pamiętam, jak 10 lat temu z wypiekami na twarzy czytałaś razem z Michałem o legendach morskich. To była twoja wielka pasja. Dlaczego przestałaś się tym interesować?
- Karina mi to odradziła. - Klara obejrzała swoje paznokcie.
- Wspominałem już, że to towarzystwo nie dla ciebie?
- Dacie mi już wszyscy święty spokój?
- Tak, jeśli pomożesz podczas napadu. - Rafał splótł ręce na piersi. Wyglądał bardzo poważnie.
- O nie. - Dziewczyna się wystraszyła.
- W porządku. Jak wróci twoja matka to inaczej z tobą porozmawiamy.
- No dobra. Pomogę. A teraz muszę odpocząć.
- Młodzież. - Rafał przewrócił oczyma.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz